W imię Ojca… (cz.1)

Z wielu stron słychać głosy mówiące o nowej roli mężczyzn w dzisiejszym świecie oraz jego roli w rodzinie.

Zapewne powstało i powstanie na ten temat wiele prac, również  naukowych, które będą dowodzić jak wielkiemu przeobrażeniu na przełomie ostatnich dwóch wieków uległy relacje męsko-damskie i damsko-męskie.

I brawo za to. Rzeczywiście mężczyźni dziś to obce istoty w porównaniu do mężczyzn poprzednich wieków, minionych epok, mężczyzn wojny i pracy, obrońców ziemi i rodziny, robotników utrzymujących żonę oraz dzieci.

Świat się mocno zmienił. Przeobrażenia kulturowo-społeczne pozwalają dziś rodzajowi męskiemu na większą aktywność na polu rodziny. Zmieniły się również wymagania i oczekiwania stawiane rodzajowi męskiemu.

Niestety zwiększenie tej aktywności nie idzie w parze ze szczęściem w tych rodzinach, a tym bardziej w liczbie urodzonych dzieci. Wręcz przeciwnie. Liczba rozwodów rośnie, liczba samobójstw mężczyzn szybuje w górę…

Dlaczego ?

Skoro jest lepiej to dlaczego jest tak źle?

Dołożę swoją cegiełkę do trwających rozważań.

Po pierwsze na własnym przykładzie – mój kontakt, więź, relacje ze Ś.P. Tatą były raczej ograniczone ze względu na ich sporadyczność. Zapracowany, wciąż w delegacjach rodzic nie miał ani czasu, ani ochoty na angażowanie się w proces wychowania dzieci. Poza tym jemu też nikt nie pokazał jak to jest być ojcem. To taki ciąg zdarzeń, który może nigdy się nie skończy. Niestety oczywiście dla całego rodzaju ludzkiego. Również w kontaktach ojciec – córka. Mogę podejrzewać, że w wielu domach model ten wyglądał podobnie. W wielu oczywiście inaczej,  za co chwała rodzicom, a tym bardziej ojcowskim bohaterom. Jak i ich małżonkom, które potrafiły pełnić w rodzinie swoją rolę i wspierały swoich mężczyzn w ich zadaniach.

Jak już wspomniałem – miałem raczej nie najlepszy przykład pełnienia funkcji ojca, rodzica w tworzonej przez siebie rodzinie.

No cóż…życie…

Czasu przeszłego nikt nam nie wróci, nie da się zmienić przeszłości.

Jestem również po rozwodzie z moją partnerką, z którą tworzyłem relację przez 21 lat, w tym 12 lat małżeństwa.

Szmat czasu…

I krach…

Zamiast miłości – nienawiść.

Zamiast przyjaźni – wrogość.

Skoro było tak dobrze, czemu kończy się tak źle?

Jeden powód już znamy. Brak kontaktu z ojcem, brak przykładu lub niewłaściwy przykład prowadzi do nieznajomości roli w jaką miałbym się wcielić. Działania po omacku, uczenie się w trakcie działania…mimo wszystko mogło to wypalić…

Zwłaszcza, że przyjąłem rolę nowoczesnego taty zaangażowanego w sprawy domowe i wychowanie dzieci.

Moja rola niestety w pewnym momencie zaczęła być rozciągnięta jak guma w gaciach…ale o tym później.

Oprócz roli Ojca przez duże O pełniłem również służbę głównego żywiciela rodziny oraz męża. Starałem się pogodzić te wszystkie rolę najlepiej jak umiałem. Naprawdę. Nie było rzeczy, której nie mogłem się podjąć.

Wszystkie role spełnione. I co?

No i klops…

Facet do wszystkiego to facet do….

No niestety.

Nie było już granic.

Zamiast faceta – męszczyzna  przez sz…

Po pierwsze i najważniejsze – brak ojca/taty w życiu każdego dziecka (tak chłopca, jak i dziewczynki) prowadzi do braku przykładu męskiej pozytywnej siły i energii. Świata ciekawości, niezłomności, odkrywania talentów, sprawiedliwości. Brak tego świata lub ograniczanie jego wpływu ma niestety zgubny wpływ na funkcjonowanie społeczeństwa. Istotne może wydać się pytanie – gdzie Ci mężczyźni z tamtych lat? (Danuta Rinn – https://www.youtube.com/watch?v=3WTmobbdiTw). „Mężczyźni wrażliwi, delikatni, nieśmiali nie mają poczucia siły, sprawczości. Nie potrafią znaleźć odpowiedniej partnerki, ciekawej pracy, a jeśli już pracują, to dają się wykorzystywać, nie pozwalają sobie, by marzyć, osiągać cele. Wycofują się. To są mężczyźni wychowywani przez kobiety.”

Nieobecność w życiu dzieci ojca powoduje, że to na matkę spada pełnienie dwóch ról – matki i ojca. Choćby ze względu na fizjonomię nie jest to realne. Wychowanie spada na matki, które nie są w stanie zastąpić obojga rodziców.

Bez pretensji oczywiście. Tak po prostu jest.

Utrzymywanie, że jest inaczej to kłamstwo. Kobieta nigdy nie będzie mężczyzną, a mężczyzna kobietą. Obydwoje natomiast są potrzebni do wychowania dzieci.

Po drugie – do czego prowadzi dzisiejsza droga, którą podążamy?

Emancypacja kobiet pozwala na żądania stawiane mężczyznom, którzy mają dziś przybrać kilka ról.

Jakich? Tego żadna kobieta niestety nie jest w stanie określić ponieważ brak w tych żądaniach przede wszystkim logiki i zrozumienia drugiej strony.

Facet ma być męski! Ale jednocześnie wrażliwy i empatyczny…

Facet ma mieć jaja! Ale jednocześnie ma nie mieć zbyt dużo do powiedzenia.

Facet musi zarabiać! Ale najlepiej jak zajmie się jeszcze dziećmi i zadowoli partnerkę.

Sprzeczność tych żądań jest widoczna gołym okiem. Jednak nie dla większej części płci pięknej…

W tym temacie polecam – https://zwierciadlo.pl/psychologia/9874,1,prawdziwy-mezczyzna-na-czym-polega-meska-sila.read

Stąd rozbieżności w rolach jakie dziś ma pełnić mężczyzna, a ilością zawartych małżeństw i liczbie urodzonych dzieci.

Kobiety płyną na fali równouprawnienia (zwłaszcza w sądach gdy dochodzi do rozwodu) oraz zagubieniu się części mężczyzn, którzy w imię miłości próbują za wszelką cenę być szczęśliwymi w swoich małżeństwach, związkach, relacjach, choć za nic na świecie szczęśliwi nie są. Kobiety również, ale iluzja szczęścia trwa i wszyscy się oszukują, że jest ok.

W mediach przewija się po ostatnich wyborach temat powrotu do przepisów aborcyjnych sprzed 2020 roku, sprzed wyroku TK dotyczącego niekonstytucyjności zapisów ustawy, która w niektórych przypadkach dawała prawo do aborcji. Słyszymy podniesione głosy kobiet, że kobieta ma zawsze prawo decydować o swoim ciele… Ma. Oczywiście. (Nie dotykam tu tematu przyczyn możliwość wykonania aborcji, z którymi jak najbardziej się zgadzam w odniesieniu do poprzednio funkcjonujących przepisów)

Natomiast nie słyszę nigdzie informacji, głosu mężczyzn, którzy są współautorami powstającego życia. Oni nie mają prawa do innego, odrębnego zdania?

To kobiety mają mieć władzę wykonawczą, czy chcą dzieci, czy nie?

Dlaczego tylko One?

Prowadząc moje rozważania nasuwają się pytania.

Czy współmiernie do wymagań stawianych mężczyznom przez kobiety rośnie również ich wkład w życie rodziny?

Czy kobiety są gotowe na pracę nie tylko dla siebie, dla jednostki, ale dla większej grupy osób – relacji, rodziny, społeczeństwa, narodu?

Czy wiedzą czego chcą dla siebie, własnego ego, czego oczekują dziś od mężczyzn? Czy te oczekiwania nie są zbyt wygórowane, a tym bardziej wykluczające się?

Czy pozbawione męskiej siły i energii nie komplikują same sobie życia, a przy okazji innym?

Warto się nad tym zastanowić.

Męski świat jest prosty.

To marzenia.

To cele.

To godność

To honor

To ideały.

To szlachetność.

To wola i czyn.

Dziewczyny…

Kobiety….

Mały apel do przedstawicielek płci pięknej.

Zastanówcie się jakie są nasze role w życiu? Nie mamy być substytucyjni, mamy być komplementarni.

Pomyślcie czego chcecie od faceta? Konkretnie.

Pomyślcie, czy nie zgubiłyście w pędzie do równouprawnienia waszych cnót? Dobrego serca, empatii, życzliwości, dobroci?

Zastanówcie się po co Wam facet? Dla kasy? Splendoru? Bo tak musi być – bo tego wymaga rodzina? Bo tak Wam wygodnie?

A na koniec pomyślcie co Wy dacie z siebie, żeby facet chciał z Wami być? Co dajecie? Co mogłybyście?

Co może dać matka?

Moim zdaniem empatię, wrażliwość, subtelność, umiejętność dostrzegania głębi, szczegółów, życzliwość, zrozumienie, odpowiedzialność za domowe ognisko.

Mężczyzna – siłę wewnętrzną do bycia sobą, energię do działania w świecie zewnętrznym, dążenie do celu, samoocenę, umiejętność rywalizacji fair-play.

To moja wizja.

A kiedy możemy rzeczywiście się kochać?

Nie wtedy kiedy wymagamy, żądamy, oczekujemy.

Może nie powinniśmy stawiać pytania jaki powinien być mężczyzna w XXI wieku?

Powinniśmy zapytać – jak połączyć męską i kobiecą siłę w relację/związek oraz wychowanie dzieci?

Jak żyć razem, by tworzyć normalne i zdrowe relacje, dzięki którym dzieci będą mogły liczyć na oboje rodziców?

Czekam na odpowiedzi. Zachęcam do komentarzy.

CDN…

Polecam źródła:

https://zwierciadlo.pl/psychologia/525296,1,walka-i-ograniczanie-ojcu-opieki–typowy-scenariusz-po-rozwodzie-przegrane-jest-dziecko.read

https://kobiecy.pl/tata-na-odleglosc/amp/

https://zwierciadlo.pl/psychologia/538262,1,czego-corki-potrzebuja-od-ojcow-pytamy-wojciecha-eichelbergera.read?fbclid=IwAR3RAgNXAim4K4XlIunqVYVezKGCLrxcpqLwGypiGhFU0o1mc6i09pr_VEI

https://www.onet.pl/styl-zycia/onetkobieta/adam-placi-na-corke-byla-zona-go-odcina-horror-trwa-juz-8-lat/6ttw9bw,2b83378a?fbclid=IwAR0S-ky4foLwh9ls1_EU0_w5ruavwjNPR4M5QxlDJL2JMkuJyIZYwxjE52w

https://www.facebook.com/pytam.co.zrobisz

Komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *